Ja chyba nie mam domu

Już kiedyś wyadawało mi się, że teściowa buntuje męża przeciw mnie. Wczoraj jednak dotarło to do mnie na całego. Przez przypadek sam się wygadał. Nie chciał oczywiście ciągnąć tematu, ale już nie odpuściłam. Czułam, że albo teraz powie prawdę, albo już nie powie.

Przepłakałam całą noc. Dzisiaj w pracy wyglądam jakbym piła wódkę cały weekend. Podkrążone i spuchnięte oczy z pewnością dodają mi uroku Pani w urzedzie. Chciałam to zatuszować, ale już się chyba nie da. Głowa mi pęka. Tabletka nie pomogła.

Nie wiem co robić. Chcę się wyprowadzić, ale mąż nie widzi problemu i nie zamierza nic zmieniać. Wczoraj go zapytałam co zrobi jak postawię mu ultimatum, że albo się wyprowadza ze mną albo zostaje z rodzicami. Wyszedł. Wiem, dawno wiedziałam, że wybierze ich.

Mój mąż do tego dużo pracuje. Widujemy się rzadko i do tego zawsze się kłócimy.W sumie to tak, jesteśmy małżeństwem, ale nie ma się co oszukiwać, że każde z nas ma swoje własne życie. Wracamy tylko do domu spać. On tak na prawdę to nie ma pojęcia co się u mnie dzieje. Jakie mam sprawy, jakie problemy kiedy jestem w pracy, a kiedy mam urlop. Za to moje teściowa wie wszystko. To podejrzy, tamto podsłucha…a jak nie wie to sobie dopowie.

Nie chce mi się wracać. Chętnie bym wzięła ze 100 nadgodzin, żeby w ogóle móc nie wychodzić z biura, ale jak na złość nic nie ma. To chyba nie jest normalnie, że nie ma się ochoty wracać do domu.

Zresztą….ja chyba nie mam domu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.